NIECODZIENNA IMPREZA NA "WIEŻY"
W sobotę w naszej siedzibie odbyła się niecodzienna, a może nawet bardzo zaskakująca i miła impreza. Odwiedził nas nasz serdeczny kolega, przyjaciel, brat Maniek (Majk) z Holandii ze swoją nową Woman Roną. Wcześniej zapowiedział swój przyjazd prosząc by urządzić mu przyjęcie. Na prośbę Mańka urządziliśmy im "ślub" i wesele jak to na "płonących" przystało.... W rolę księdza, popa, pastora, rabina etc., etc., etc. wcielił się Zimny. Trzeba przyznać, że sprostał powierzonemu mu zadaniu. O ile Maniek spodziewał się czegoś, bo sam też nie miał pojęcia co go czeka, to dla Rony było totalne zaskoczenie. Ceremonia była krótka, aczkolwiek treściwa i tradycyjnie zakończona przy suto zastawionym stole. I choć niektórym przeszkodził ryk silników na cześć "młodożeńców" wszyscy bawili się świetnie do białego rana. Nikt z nas nie zna holenderskiego i nie wszyscy władają angielskim czy niemieckim, ale z tego co było na twarzach Mańka i Rony w niedzielny poranek widać było, że byli bardzo zadowoleni. Zobaczcie sami
Ronie i Mańkowi życzymy wszystkiego najlepszego Ps. Dziękujemy wszystkim, którzy przyjechali do nas a przede wszystkim licznej ekipie Jawersów |