|
Gorące Mikołajki www.tygodniknowy.pl 07 grudzień 2008

KRAJENKA. Święty Mikołaj nie przyjechał tym razem motorem. Nie wysiadał również z sani ciągniętych przez renifery. Tego wieczoru Święty Mikołaj zjechał z nieba i wkroczył na scenę wprost z wysięgnika strażackiego wozu bojowego.
Na ten dzień dzieciaki z Krajenki i okolicznych miejscowości czekały od dawna. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że czekały od zeszłego roku, kiedy to w Mikołajki na krajeńskiej scenie wystąpiła Gosia Andrzejewicz. Tym razem organizatorzy grudniowego festynu czyli burmistrz Janusz Szczerbiak, ksiądz Józef Pietras, Krajeński Ośrodek Kultury i Zespół Ekonomiczno-Administracyjny Szkół i Przedszkoli obiecali najmłodszym, że 6 grudnia do Krajenki zawita kolejna gwiazda. Dlatego pierwsze dzieciaki kręciły się po rynku na długo przed planowaną godziną rozpoczęcia mikołajkowego festynu.
Kiedy Święty Mikołaj spływał z nieba, motocykliści ze stowarzyszenia "Płonące Wały" dowieźli na scenę Śnieżynki, które tego wieczoru miały pomagać Mikołajowi. Ryk silników i gromkie wołania "Ho, ho ho..." niosły się po rynku, na którym zgromadził się tłum świętujących mieszkańców gminy Krajenka. Wśród gości byli również mieszkańcy Złotowa, gminy Tarnówka, pojawili się także mieszkańcy Łobżenicy. Do pomocy w ciężkim obowiązku roznoszenia słodyczy zgłosili się pomocnicy świętego Mikołaja, a więc burmistrz Janusz Szczerbiak, przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Gniot, proboszcz z Krajenki Józef Pietras oraz proboszcz z Głubczyna ksiądz Grzegorz Fabiszak. Obowiązek był dosłownie ciężki, gdyż pomocnicy Mikołaja mieli do rozdania 150 kilogramów słodyczy.
 Z okolicznościowym koncertem wystąpiła mikołajkowa orkiestra strażacka. Świąteczne melodie w wykonaniu jak zwykle rewelacyjnych artystów, rozgrzewały tłum oczekujący na gwiazdę tego wieczoru. Każde otwarcie drzwi szkolnego autobusu, który tym razem służył jako garderoba, sprawiało iż najmłodsi fani stawali na palcach, żeby jak najszybciej zobaczyć Martę Wiśniewską.
Wreszcie ponad placem rozległ się głośny krzyk: "Man- da- ry- na! Man- da- ry- na!" i na scenę wkroczyła długo oczekiwana artystka. Po koncercie orkiestry strażackiej widzom było już ciepło, ale po pierwszych piosenkach w wykonaniu Mandaryny wszystkim zrobiło się wręcz gorąco. Barwne stroje, żywiołowe układy taneczne, a nade wszystko spontaniczna gwiazda, która momentalnie nawiązała kontakt z publicznością sprawiały, że przy piosenkach Mandaryny bawili się nie tylko najmłodsi, ale również dorośli.
Okrzyki zachwytu wzbudził pokaz sztucznych ogni, które rozświetliły niebo nad Krajeńskim Ośrodkiem Kultury. Feeria świateł nad Krajenką trwała kilkanaście minut, a potem fani Mandaryny stanęli w kolejce po autografy. Kiedy najmłodsi zeszli już ze sceny, na której artystka podpisywała zdjęcia, w kolejce po autografy stanęli strażacy, którzy podczas koncertu czuwali nad bezpieczeństwem widzów. Marta Konek |