|
powoli opada już euforia 2-giego EINTOPFTREFFEN. Motory w garażach, kalesony na lince, no i dupska pewnie już wygrzane. Wszystko to skłania do krótkiego podsumowania. Impreza, jak to zwykle u nas, była dość nudna. Widać to było po ziewających i znudzonych zlotowiczach. Ci którzy wystartowali w konkurencjach zrobili to też tylko po to by zabić straszną nudę, której to zapewniliśmy wam, mam nadzieję, pod dostatkiem. i tak do konkursu na najlepszy "eintopf" wystartowało sześciu kuchmistrzów: -pierwszy to nasz klubowy kolega Tomasz Linek vel. szwagier. Jednak po wielu zachwytach jego ogórkową, odstąpił od konkursu by ten nie zakończył się już na samym początku! -drugi to kolega Arek Lubinski który pod swą zupę ziemniaczaną podkładał tak wiele rozdrobnionego drwa, że niemal nie stracił przy tym palca. Jednak smaku jego zupy nie ujął nawet poparzony język jurora. -trzecim był nasz wierny druh Andrzej Szyca którego ogórkowa "przechodziła ludzkie pojęcie". -czwarty to zespół Jawers Team ze swą cygańską- trybolową. i o ile jej autorem był Mario a nie trybol, to sama zupa składała się z kilku trybów. Co gdyby nie nasza drobna sympatia do jej autora byłoby pewną dyskwalifikacją w myśl regulaminu. - piątym kuchmistrzem był kolega Kuba Durak, który będąc od lat wiernym uczestnikiem naszych nudnych imprez przygotował dla nas smakowitą ogórkową. - na końcu zaś samym pojawili się chłopaki z Voyagera, którzy to pod wodzą kolegi Szczoty, zaczęli rozstawiać zmyślną konstrukcję nad głównym ogniskiem. Zestaw złożony z odrobiny stali i pożyczonego, pod nie wiedzą właścicielki, garnka zaczął już w wkrótce przyciągać uwagę obserwatorów. i nie tylko wyglądem ale i zapachami. Przyrządzona tam, bowiem czosnkowa z grzankami wprawiała wielu w zachwyt. Tym, co najbardziej nas w tym konkursie ujeło, było zadowolenie wszystkich uczestników, częstowanych raz po raz przez naszych kuchmistrzów swoimi specjałami. To właśnie, skłoniło nas do przyznania wszystkim nagrody ex aequo . Jest nią nieodpłatne uczestnictwo we wszystkich kolejnych edycjach tego zlotu! brawo! Obiecany zestaw narzędzi, oczywiście kuchennych i mało przydatnych motocyklistom postanowiliśmy wręczyć jako wyróżnienie zespołowi Voyagera za zmyślny zestaw "jednego gara" wiszący nad ogniskiem. Obiecali nam oni także gotowanie w nim "eintopf-u" w latach kolejnych, co myślę doda symboliki naszej jednogarowej imprezy. Była też jeszcze inna konkurencja - pływacka. Jednakże w tej uczestnicy po wspaniałych skokach do wody zaczęli trochę oszukiwać. Wykorzystując niezbyt głęboki basen zaczęli po prosty odpychać się nogami od dna. Może to i dobrze, bo po wcześniejszych porcjach pysznych grzańców i ciepłego piwka do wody wchodzić raczej nie powinni. Tradycyjnie także, wieczorem rozpoczęliśmy akustyczny koncert w wykonaniu nas wszystkich. Przy dźwiękach gitary i wrzeszczących uczestników przebalowaliśmy całą noc. Komu się podobało zapraszamy za rok. Tych, którym się nie podobało też zapraszamy za rok, może będzie lepiej. Tak czy inaczej impreza dobiegła końca. Tych, których nie było zapraszamy do przejrzenia fotek. Zresztą ci, którzy byli też niech popatrzą jak nudno było. Pewnie tego nie pamiętają... Pozdrawiam i zapraszam do nas wkrótce. Na pewno zrobimy jakąś wiosenną imprezę. pilot presi KMPW K.M. Dziennik Nowy pisze o nas oglądajcie fotki z tej imprezy: nasze skromne a tu Wojtka z Husarii i Batmana
|